PlayBook rękach developera

Autor: Tomasz Xięski
tomasz.xieski(at)us.edu.pl

PlayBook – jaki jest każdy widzi. No właśnie nie do końca, bo czym jest tak naprawdę PlayBook? Przenośną konsolą do gier? Urządzeniem z przeznaczeniem biznesowym? Zaawansowanym urządzeniem multimedialnym? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszej skromnej recenzji. Ale proszę nie traktować tego jako szczegółową recenzję urządzenia, a raczej jako zestawienie kilku wad i zalet z punktu widzenia developera jak i użytkownika.

  • PlayBook jako konsola do gier

Już sama nazwa urządzenia może sugerować, że jego mocną stroną będzie dostosowanie do zarówno tworzenia jak i grywania we wszelkiej maści gry, poczynając od sportowych wyścigów, poprzez ciekawe strategie, na tytułach typu FPS skończywszy. I tutaj PlayBook nie zawodzi: na „dzień dobry” dostajemy zainstalowanego nieśmiertelnego Tetrisa, oraz Need For Speed Undercover, oraz darmowo do ściągnięcia Asphalt 6 Adrenaline jak i Modern Combat 2 Black Pegasus. Produkcje zarówno pod względem grywalności jak i grafiki stoją na dość wysokim poziomie, więc tu dość duży plus dla tabletu RIM. Pod względem sprzętowym też nie jest źle: układ PowerVR SGX540 (znajdujący się również w popularnym telefonie Samsung Galaxy S) posiada na tyle mocy obliczeniowej by rozgrywkę uczynić płynną i przyjemną w natywnej dla urządzenia rozdzielczości.

PlayBook jako konsola do gier

A jak to wygląda biorąc pod uwagę oczekiwania dewelopera? Należy tutaj najpierw wspomnieć, że RIM oferuje aż 4 platformy programistyczne dedykowane do pisania aplikacji pod PlayBooka: C/C++, HTML 5 + JavaScript, Java do portowania aplikacji napisanych dla konkurencyjnego Android’a, oraz Adobe Air. Wybór całkiem spory, więc każdy developer może znaleźć coś dla siebie i w szybkim czasie zacząć pisanie programów na opisywany tablet. Wykorzystanie języka C/C++ daje największą kontrolę nad tworzoną aplikacją, a skoro o grach mowa to on pozwala wykorzystać w pełni możliwości sprzętowe generowania grafiki dwu i trójwymiarowej. Ale nie oznacza to, że inne platformy są gorsze czy dużo bardziej ograniczone – porządną grę trójwymiarową można stworzyć nawet wykorzystując język HTML5 (a konkretniej interfejs WebGL).  Niemniej PlayBook dopiero zaczyna zdobywać rynek graczy – na tworzoną przez RIM platformę BB10 (do której PlayBook ma otrzymać aktualizację) studio Gameloft zapowiedziało stworzenie 11 gier. Podobne zainteresowanie platformą wyraziło studio Fish Labs i kilka innych. Pozostaje zatem tylko czekać na (lub tworzyć) wysyp gier na PlayBooka.

  • PlayBook jako urządzenie biznesowe

Marka Blackberry kojarzy się przede wszystkim z zachowaniem względnie dużego poziomu bezpieczeństwa oraz nieustannego dostępu do informacji dzięki usługom jak BIS (BlackBerry Internet Service) lub BES (BlackBerry Enterprise Server). Czy zatem PlayBook może być postrzegany również jako tablet do zastosowań biznesowych? Tak naprawdę, to zależy od tego czy jest to jedyne urządzenie kanadyjskiego producenta jakie posiadamy, czy też jest już kolejnym „terminalem”.

PlayBook jako urządzenie biznesowe

PlayBook posiada bowiem wyłącznie moduły łączności przez Wifi lub Bluetooth (chociaż na horyzoncie już są tablety wyposażone w radio 4G) i w pierwszej wersji swojego systemu operacyjnego nie zapewniał dostępu do klienta e-mail czy kalendarza, bez posiadania telefonu tego samego producenta, wykorzystujące połączenie przez Blackberry Bridge. Na szczęście dość szybko zmieniono ten stan rzeczy wprowadzając natywne aplikacje, niemniej w dalszym ciągu urządzenie wydaje się nieco marnować bez komplementarnej komórki Blackberry (celem odczytu otrzymanych wiadomości sms czy wykorzystując go jako pilot do prowadzonych firmowych prezentacji). Samo urządzenie choć zbudowane z wysokiej jakości materiałów i zapewniające przyzwoitą wydajność (biorąc pod uwagę obecną cenę oscylującą w granicach 200$), nadal nie wyróżnia się znacząco pod aspektem biznesowym na tle konkurencji. Dołączenie bezpłatnej wersji pakietu Docs to Go jest na pewno miłym dodatkiem, aczkolwiek nie wystarczającym. Brak jest chociażby (zainstalowanego w standardzie) porządnego managera plików, obsługującego protokoły ftp, smb, bluetooth czy wreszcie coraz to popularniejsze „chmury” do przechowywania plików typu Dropbox czy Sugarsync. Uważny czytelnik zapewne zaraz odpowie: „Przecież można ściągać/kupić menager plików w App World jak chociażby uznany Files and Folders”. Owszem można, tyle że od urządzenia biznesowego oczekuje się, że jest ono na starcie wyposażone w tego typu narzędzia. Poza tym, na chwilę obecną (wedle wiedzy autora) nie ma dostępnej natywnej aplikacji spełniającej wszystkie wspomniane wymagania. A czy to nie o tym właśnie chodzi w zastosowaniach biznesowych, by mieć możliwość łatwego dostępu do zgromadzonych zasobów i jak najszybciej wykonać powierzone zadanie? Oczywiście, można się również posiłkować rozwiązaniami przeportowanymi z Androida, jednakże tutaj objawiają się wady wbudowanego android playera (umożliwiającego uruchamianie aplikacji pisanych z myślą o tym systemie). Pierwszą (być może mniej dotkliwą) jest fakt, że wszystkie uruchomiane w android playerze aplikacje, widoczne są jako jedno okno. Zaburza to nieco sposób korzystania z samego urządzenia, które (w mojej opinii) ma najlepiej rozwiązaną kwestię wielozadaniowości. Przełączanie się między natywnymi aplikacjami jest proste i intuicyjne, czego nie można do końca powiedzieć o konkurencyjnych rozwiązaniach. O ile jednak, inne gesty czy sposób obsługi i przełączania się miedzy „androidowatymi” aplikacjami można wybaczyć, to drugiej wady już niestety nie. Ujawnia się ona, gdy aplikacja uruchomiona w android playerze się najzwyklej zawiesi. Wówczas (w pewnych przypadkach) nie ma możliwości jej wyłączenia, czy też skorzystania z dowolnej innej aplikacji działającej pod tym środowiskiem. Wirtualna maszyna po prostu odmawia posłuszeństwa i koniec. Najprostszym lekarstwem na to jest restart urządzenia, niemniej biorąc pod uwagę czas jego uruchamiania (który biorąc pod uwagę wbudowane podzespoły jest w mojej opinii stanowczo zbyt długi), nie jest to przyjemne doświadczenie. A jak wiadomo w biznesie czas to pieniądz. Pewną nadzieję, na poprawienie sytuacji jest nadchodząca aktualizacja systemu Playbooka do wersji 2.1, w której to aplikacja przeniesiona z Androida będzie się uruchamiała w osobnym oknie, oraz możliwe będzie dokonywanie płatności wewnątrz aplikacji (uruchomionych w android playerze) jak również wykorzystanie kamery internetowej.

Oczywiście nie sposób mówić o przeznaczeniu biznesowym urządzenia, jeśli nie bierze się pod uwagę możliwości kontroli i zarządzania owym sprzętem. I tutaj rozwiązanie kryjące się pod nazwą Mobile Fusion nie zawodzi. Administrator sieci korporacyjnej ma możliwość kontrolowania nie tylko urządzeń z logiem Blackberry, ale również pracujących pod kontrolą systemu iOS oraz Android. Nie miałem jeszcze przyjemności testowania wspomnianego rozwiązania, zatem ciężko mi się wypowiedzieć na temat jego faktycznych wad i zalet, niemniej sama koncepcja i możliwości są na pewno godne pochwały (zwłaszcza z biznesowego punktu widzenia).

Czy zatem PlayBook jest urządzeniem nadającym się do zastosowania w biznesie? Z całą pewnością tak, natomiast kilka rzeczy powinno się jeszcze doszlifować, by faktycznie urządzenie spełniało pokładane w nim nadzieje. Czas pokaże co przyniosą przyszłe aktualizacje urządzenia i platforma BB10.

  • PlayBook jako urządzenie multimedialne

Na tym polu PlayBook (subiektywnie oceniając) najbardziej rozczarowuje. Urządzenie do odtwarzania multimediów powinno posiadać trzy cechy: dopracowaną przeglądarkę obrazów, konfigurowalny odtwarzacz muzyki i dobry odtwarzacz filmów. O ile przeglądarka obrazów jeszcze całkiem dobrze spełnia swoją rolę – jest szybka i przejrzysta – o tyle pozostałe dwie aplikacje nie zaskakują pod względem funkcjonalności. Odtwarzacz muzyki posiada dobrze zaprojektowany interfejs użytkownika, natomiast jego funkcjonalności są dość ograniczone. Próżno szukać tutaj korektora graficznego, automatycznego pobierania okładek do albumów, możliwości tworzenia więcej niż jednej playlisty, czy wreszcie grupowania muzyki i nawigowania po różnych folderach. Zatem wiele rzeczy możliwych jest do dodania czy udoskonalenia. Podobnie jest z odtwarzaczem video – ma prosty i czytelny interfejs, ale możliwości konfiguracyjne są również bardzo ubogie. Na pochwałę zasługuje tryb prezentacji, który umożliwia wyświetlanie (po podłączeniu tabletu do zewnętrznego odbiornika przez port hdmi) danego obrazu czy filmu na ekranie telewizora, podczas gdy na tablecie można wykonywać inne czynności. Szkoda natomiast, że nie pomyślano o wbudowanym kliencie upnp czy dlna, tak by przesyłać multimedia bezprzewodowo na ekran telewizora, bądź ładować filmy wprost z dysku sieciowego pełniącego rolę bazy multimediów.

PlayBook jako urządzenie multimedialne

Również w kwestii formatów i obsługiwanych kodeków pozostaje kilka luk do uzupełnienia. Szczególnie uciążliwy może być brak wsparcia dla popularnego kodeka AC3, bądź zyskującego coraz większą popularność bezstratnego formatu FLAC. Szczegóły odnośnie obsługi multimediów znajdują się m.in. tutaj. Niemniej jeśli nasz plik multimedialny jest już wspierany przez urządzenie, to stworzenie porządnego odtwarzacza nie jest bardzo trudne – szczególnie jeśli wykorzysta się tag <video> zawarty w specyfikacji html5. Zatem od strony dewelopera należy się firmie RIM duży plus za łatwość wykorzystania dostępnych możliwości. Mam nadzieję, zatem że wyszczególnione przeze mnie braki zostaną przez RIM zauważone i wyeliminowane w przyszłych aktualizacjach.

  • Na koniec…

Co można powiedzieć o PlayBooku w ramach podsumowania? Jest to dobrze wykonane urządzenie, o rozsądnie dobranej konfiguracji sprzętowej, z systemem operacyjnym, który może stanowić rozsądną alternatywę dla propozycji firm Apple, Google czy Microsoft, niemniej z całą pewnością jego potencjał nie został jeszcze całkowicie wykorzystany i wymaga on jeszcze doszlifowania kilku rzeczy. Propozycja Blackberry nie jest jeszcze dobrze znana i popularna w Polsce, co jednak można uznać za zaletę (wcielając się w postać developera) ponieważ daje szanse na uzupełnienie braków w dopracowanych aplikacjach, jak również pozwala zyskać rozgłos i uznanie wśród wiernych użytkowników urządzeń marki Blackberry. A zostanie developerem Blackberry może się opłacać, zwłaszcza że sam producent stara się bardzo dbać i przyciągać nowych deweloperów, czy to rozdając jego urządzenia na różnorakich konferencjach, oferując uporządkowaną dokumentację, czy też wspomagając deweloperów finansowo za certyfikowane aplikacje. Zatem developerzy — zachęcam do spróbowania swoich sił z pisaniem aplikacji pod PlayBooka, wystarczy chcieć.

BBJam2013 Amsterdam

BBDevCon2012 Amsterdam

Inauguracja Akademii BB